SAC - serwis internetowy pallotynóv w Czechach
hlavní horní podpis

Aktualności z życia Kościoła w Czechach

Aż do przelewu krwi - wspomnienie o zamordowanym Księdzu
Ks. Ladislav Kubicek został zamordowany na swojej plebanii 11 września 2004 roku. Zabili go dwaj młodzi ludzie /26 i 15 lat/, o czwartej nad ranem, kiedy przyłapał ich na kradzieży. Miał 78 lat. Został skopany i pobity monstrancją, ugodzony nożem, a potem oblany i podpalony. Sekcja wykazała, że kiedy płonął jeszcze żył. Mordercy dostali odpowiednio do wieku 17 i 8,5 lat więzienia.
Ukazała się książka, w której ludzie wspominają Ks. Kubicka. Był doktorem medycyny, prześladowanym podczas komunizmu. Dla wielu był wzorem kapłana. Z dwoma rogalikami w kieszeni spędzał całe dnie w więzieniu, odwiedzał tam skazańców a wiernym zawsze starał się wytłumaczyć, że powinni widzieć w nich zagubione dusze.
"Człowiek jest największym artystycznym dziełem - mawiał - Bóg reżyseruje wszystko w naszym życiu, a my mamy, tak jak artyści w filmie, swój scenariusz. Kiedy opadnie kurtyna, rozlegną się brawa. Te jednak należą się Bogu."
W książce można znaleźć wiele informacji, które kreślą obraz prawdziwego i wiernego księdza.
Można też przeczytać o reakcjach ludzi na jego śmierć: "Maria nastawiła budzik na 4.30. O 01.30 przebudziła się i poczuła, że ktoś jej potrzebuje. Pomyślała, że to jest jej przyjaciółka, która w tym czasie umierała. Do rana już nie usnęła. Rano otrzymała sms, że zabito Ks. Kubicka. Jej cierpiąca przyjaciółka jeszcze żyła. W dniu pogrzebu Maria prosiła zmarłego Księdza: Z pewnością jesteś w niebie, proszę Cię, załatw to, aby i ją Pan wziął już do siebie. Wysłuchał jej. Jej przyjaciółka jeszcze tego dnia, o piątej popołudniu w spokoju zmarła. Była nieuleczalnie chora, cierpiąc od siedmiu lat."
"Pani Miluse poznała Ks. Kubicka, kiedy 11 września 1999 roku święcił u nich w Jencicich ich kaplicę. Od tego czasu zaczęła chodzić do kościoła. Wkrótce po jego śmierci, wraz z pozostałymi pielgrzymami jechała do domu z sanktuarium we Stare Boleslavi. Właśnie skończyła modlić się różaniec, zaśpiewano jakąś pieśń, a potem nastała cisza. W sercu zaczęła rozmawiać z Ks. Kubickem: Ks. Proboszczu, gdyby Ksiądz żył, napewno dzisiaj jechał by Ksiądz z nami na tą pielgrzymkę do Stare Boleslavi, a my bez Księdza czujemy się tak samotni... Trzymała w rękach śpiewnik. Jej wzrok padł "przypadkiem" na słowa: Będę prosił Ojca, a da wam innego pomocnika. To było dla mnie wielkim znakiem - mówi pani Miluse."
Jedna z pań, które znały Ks. Kubicka napisała, że zawsze podkreślał, że warto nieść swój krzyż codziennie, metr po metrze, po kawałku. Jeśli człowiek to systematycznie czyni - mówił - napewno zaniesie swój Krzyż na Kalwarię. A potem, kiedy będzie umierał, nie będzie potrzebował długiej choroby, bo swój krzyż będzie miał już na właściwym miejscu.

Podczas ogłaszania sądowego wyroku, sędzia zwróciła uwagę na fakt, że w czasie, kiedy Ks. Kubicek został napadnięty nie wołał o pomoc, a to dlatego, że na dole plebanii spała starsza pani. Nie chciał jej wystraszyć a jednocześnie przywołać na górę, gdzie byli jego mordercy. Tym samym ochronił ją przed niebezpieczeństwem z ich strony, a być może także przed śmiercią.
wz
 
© SAC.Pallotini.cz | All rights are reserved                                 Aktualności z życia Kościoła w Czechach | Kościół w Czechach | Jámy | Fulnek | Ciekawe linki | Księga gości | Kontakt