SAC - serwis internetowy pallotynóv w Czechach
hlavní horní podpis

Aktualności z życia Kościoła w Czechach

Nie chodzi o kościoły, chodzi o zbawienie

"Podstawowym celem Kościoła katolickiego w USA jest przeciwstawienie się prądom kulturowym, opartym na izolującym się indywidualizmie, które starają się propagować tak pojętą wolność, oderwaną od moralnej prawdy" - powiedział Benedykt XVI. 19 stycznia 2012 roku. Myślę, że dotyczy to również Kościoła w Czechach. Chrześcijanin bez wspólnoty z trudnością uzyska zbawienie. W wielu komentarzach, dotyczących spisu ludności w roku 2011, brakuje tego, co najważniejsze. Bóg nie ustanowił Kościoła jako urząd dla urzędu. Nie można nie dostrzegać statystycznie znaczącego ubytku osób, które odchodzą od wspólnoty Kościoła w stronę indywidualizmu.

 

Być niezależnym chrześcijaninem, to przecież takie proste. Sam określam ilość i miarę zaspokojenia swoich religijnych potrzeb. Sam się doskonalę i mogę łatwo wskazać grzeszki tych, którzy chodzą do kościoła. Posiadam swoją "świętą prawdę" - Kościół nie jest doskonały.

Ta niedoskonałość Kościoła jednak była zawsze, jest i zawsze będzie. Kościół to ludzie a ludzie są, oczywiście, niedoskonali. Gdzie więc problem? Właśnie w tym przesadnym indywidualizmie, który nie prowadzi ku zbawieniu. V liście do Galatów (Ga 6,2) jesteśmy wezwani, abyśmy brali na siebie ciężary innych ludzi. Ten model funkcjonuje dobrze jedynie we wspólnocie. Człowiek może się dzielić sobą jedynie we wspólnocie z Bogiem i z ludźmi. Indywidualista się nie dzieli, nie wie o ciężarach i problemach swych bliźnich. Wlasnie dlatego uważam wspólnotę i dzielenie się sobą w ramach wspólnoty za kamień węgielny, który leży u podstaw radosnej nowiny, gloszonej już od ponad 2000 lat. Soliści, stojący poza wspólnotą, są "nad sprawą", nie uczestniczą we wspólnym wzroście.

Na dane ze spisu można spojrzeć pod różnym kątem. Można na przykład cieszyć się, że chociaż na nabożeństwa systematycznie uczęszcza około 500 000 osób, Kościół katolicki był obdarowany dwukrotnie wyższą ilością odwiedzających. Możemy się jednak także zapytać, dlaczego spośród czterech milionów ochrzczonych, Kościół katolicki oznaczył krzyżykiem w formularzu każdy czwarty człowiek. Jak więc wyglądają te trzy miliony ochrzczonych, którzy nie przyznają się do Kościoła? Część z nich to indywidualni wierni (z 708 000), niektórzy nawet wyznają katolicką wiarę (71 000), ale bez Kościoła. Reszta (ponad 2 mln), najprawdopodobniej żyje "po świecku", dlatego że przecież chrześcijanin, który kroczy ku zbawieniu, zna wiersz z Ew wg św. Mateusza "Do każdego, kto się do mnie przyzna przed ludźmi, i ja się przyznam przed moim Ojcem w niebie." (por. Mt 10,32)

Czuję potrzebę szerokiego ekumenizmu. Aktywnych katolików, którzy są "motorem działania" w mieście/świecie jest naprawdę mało. Dzięki Bogu są już miejsca, gdzie funkcjonuje ekumieniym na dobrym poziomie a przy wspólnej chrześcijańskiej pracy na rzecz lokalnej społeczności, nie ma rozróżnienia, kto jest z jakiego wyznania, ale ważne jest wspólne "natarcie" na bramkę. Rozwiązania nie widzę dlatego w odejściach z Kościoła, ale w zmianach we wnętrzu Kościoła.

Jakie zmiany mogą pomóc zahamować odpływ wiernych?

1. Mniej o wspólnocie mówić, a więcej w rzeczywistej wspólnocie z Bogiem i współparafianami żyć. Przynosić radość, nieść ciężary innych. Mniej tryumfalizmu a więcej empatii i skutecznej miłości.

2. Otaczać szacunkiem, respektować i opiekować się każdym parafianinem. W najważniejszcych sprawach najważniejsza powinna być jedność, w pozostałych wolność, a w każdym przypadku miłość. Nie jesteśmy ani tacy sami, ani doskonali. Każdy jest obdarowany innym darem. Talenty nie powinne być zakopane, ale mają służyć ku dobru parafii.

3. Nie naśladować świata, ale pozostawać z nim w aktywnej komunikacji. Nie być zamkniętym ghettem. Mówić z ludźmi o ich problemach. Potrafić bronić i prezentować Boży spoób rozwiązani problemu w kontekście masowego konsumizmu i indywidualizmu.

4. Ekumeniczna współpraca dla wspólnego dobra jest niezbędna. Bądźmy jeszcze bardziej otwarci w międzywyznaniowej współpracy.

5. Mniej sie poświęcać utrzymaniu budynków tam, gdzie wspólnoty Kościoła w ogóle nie ma. Zaoszczędzony czas poświęcić pracy pastoralnej tam, gdzie jest jeszcze szansa na wytworzenie żywej wspólnoty.

6. Nie tylko osoby duchowne, ale również zdolni wierni świeccy mogą zajmować pozycję "lokomotywy" w pozytywnym ruchu Kościoła. Z powodu zmiejszającej się liczby księży w duszpasterstwie, trzeba wzmocnić rolę wiernych w parafiach.

Rok 1988 był pierwszym rokiem dziesięcioletniej odnowy narodu, wówczas jeszcze przeważnie wierzącego po chrześcijańsku. Po 23 latach naród się nam znacząco zmienił. Obecnie już nie jesteśmy narodem rodzin, ale narodem singles (wg wyników spisu ludności z roku 2011, większość dorosłej populacji to singles). O tym należy pamiętać, starając się o komunikację z narodem.

Katolicy nie należą już do większości - w żadnym powiecie. W czeskiej prowincji kościelnej zanotowaliśmy po 10 latach około trzykrotnie niższą liczbę. W byłych Sudetach nastąpił niekiedy spadek czterokrotny (Sokolov 4,5), Uherskie Hradiste spadlo "tylko" 1,8 krotnie. Poprzez to większość Morawy i Sudety jeszcze bardziej się w tym względzie od siebe oddaliły. Ciekawe, ze zanotowano taki sam spadek (2,8) w Pradze, Pilznie i w Ostrawie.

Przykładowy procentowy udział katolików we wybranych powiatach (pierwsza liczba to procent w roku 2001, druga w roku 2011):

Litomierzyce: 13,7 - 3,5

Mlada Boleslav: 14,9 - 3,8

Sokolov: 15,1 - 3,4

Praha: 17,6 - 6,2

Plzen: 16,0 - 5,7

Czeskie Budziejovice: 29,4 - 10,9

Hradec Kralove: 18,1 - 6,2

Brno: 29,7 - 12,5

Olomouc: 28,6 - 12,0

Ostrava: 24,8 - 8,8

 

 

Milan Mares, portal www.christnet.cz
 
© SAC.Pallotini.cz | All rights are reserved                                 Aktualności z życia Kościoła w Czechach | Kościół w Czechach | Jámy | Fulnek | Ciekawe linki | Księga gości | Kontakt